Operacja nie-polska

Obóz PiS-owski szykuje zdaje się akcję odwracania uwagi Polaków od zagrożenia banderowskiego wykorzystując podle w tym celu rocznicę tzw. operacji polskiej NKWD. Raz, że ma to znowu postawić znak równości między zdominowanym bynajmniej nie przez Rosjan sowieckim aparatem bezpieczeństwa – a współczesną Rosją. Mamy także do czynienia z jaką dziwaczną próbą stawiania pod ścianę kresowych, na zasadzie: „o, o zbrodniach ukraińskich to pamiętacie, a przecież Ruscy to...!”.

operacja polska

 

Tymczasem to aż dziecinne. Trochę podobnie dzisiejsza 16-letnia maszerująca prawica jest pewna, że nikt wcześniej nie wiedział co to NSZ. Ofiary Katynia, wywiezieni i pomordowani przez Sowiety wszyscy oni zostali już godnie opłakani, upamiętnieni, a przyznanie się do zbrodni i ekspiacja Moskwy uzyskane w czasach, kiedy jeszcze Polska miała jakąś politykę wschodnią. Również i dziś nikt im ani pamięci, ani czci nie odmawia. A Kresowianie na prawdę o Rzezi Wołyńskiej i wypędzeniu czekali nie tylko większą część PRL, ale i niemal całą dotychczasową historię III RP. Przeciwstawianie sobie tych dwóch pamięci, próby jakiejś prymitywnej prowokacji w oparciu o technikę odwracania uwagę - to jest obrażanie tak tych, którzy stracili życie z rąk NKWD, jak i tych pomordowanych przez banderowców.

A jeśli PiS-owi i przyległościom faktycznie zależy na godnym upamiętnieniu wszystkich ofiar represji, jakim TRZY ruchy totalitarne: bolszewicki, nazistowski i banderowski poddali Polaków na naszych dawnych Ziemiach Wschodnich – to niech np. radni partii rządzącej poprą obywatelski projekt uchwały w sprawie nadania jednej z warszawskich ulic nazwy: Wypędzonych z Kresów.

Konrad Rękas