Pierwsze pozwy Kresowian gotowe

Pierwsze cztery pozwy spadkobierców majątków pozostawionych na dawnych Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej są gotowe do złożenia w sądach obwodowych na Ukrainie.

447px Emblem of the Court of Justice of the European Union.svg

Różne wartości roszczeń, różne życiorysy dawnych właścicieli, każde z innego województwa II – a nawet... I Rzeczypospolitej. Różne nawet oczekiwania – od wypłaty samego odszkodowania, odszkodowania i rekompensaty za zabrane i (przeważnie) zniszczone środki produkcji, aż po zwrot ojcowizny. Łącznie w bazie danych Powiernictwa Kresowego w ciągu roku działalności organizacji zebranych jest już ponad 1.600 wstępnie zweryfikowanych i opisanych wniosków – teczek z aktami, zawierających zebraną, często cudem uratowaną z Rzezi Wołyńskiej, przechowaną na zsyłce w Kazachstanie dokumentację potwierdzającą ciągłość własności - często sięgającej setek lat wstecz.

Nie chodzi jednak tylko o wzruszające opowieści, tylko o konkret sądowy – podkreślają organizatorzy Powiernictwa Kresowego. Z czterech pierwszych wyselekcjonowanych pozwów dwa pierwsze podlegają jurysdykcji sądu w Łucku, jeden w Tarnopolu, jeden zaś odnosi się do majątków położnych w Kijowie i Charkowie i zagrabionych wraz z przejęciem kontroli nad Kresami przez Ukrainę bolszewicką. - Nie chodziło nam bynajmniej o celowe tak duże zróżnicowanie roszczeń pod względem geograficznym, czy samej ich wartości, faktycznie jednak akurat te osoby spośród zgłaszających się do nas miały szczególnie dobrze zachowaną dokumentacją, która w „normalnym kraju” wystarczyłaby praktycznie np. żeby zgłosić się po odbiór zaległych czynszów z przedmiotowych nieruchomości – opowiada Konrad Rękas, prezes Powiernictwa Kresowego.

Wśród majątków, za które odszkodowań ubiegają się Kresowianie są m.in. dom mieszkalny z zabudowaniami gospodarskimi i 12 ha użytków rolnych w miejscowości Duninów Mielnica Podolska, powiat borszczowski, województwo tarnopolskie (szacunkowa wartość ok. 60 tysięcy dolarów), dom mieszkalno-użytkowy o pow. 63 m.kw z warsztatem ślusarsko-blacharskim, na działce budowlanej 1.200 m.kw. w Maciejowie, powiat kowelski, województwo wołyńskie (wartość szacunkowa ok 78 tys. dolarów plus rekompensata). Jeszcze ciekawiej zapowiadają się też procesy o zwrot majątków – dawnej gospodarki 13,44 ha (w tym 6 ha gruntów ornych, 4 ha łąk i 3,44 ha innych użytków ornych) w Równem, powiat lubomelski, województwo wołyńskie (wartość szacunkowa ok 67 tys. dolarów) oraz dwóch kamienic w Kijowie (wraz z odszkodowaniem i rekompensatą za zagrabioną przez Ukrainę bolszewicką, a następnie wyeksploatowaną kopalnię miedzi w rejonie charkowskim) – mających obecnie wartość rynkową około 1,5 miliona dolarów.

Skąd biorą się kwoty zawarte w pozwach, skoro do końca roku formalnie obowiązuje embargo na obrót ziemią, zaś ceny pozostają czysto spekulacyjne – w oczekiwaniu na jeszcze większe zaangażowanie zachodnich koncernów, w tym przemysłowo-spożywczych oraz właśnie na... restytucję (której konieczność przyznaje coraz liczniejsze grono ukraińskich polityków)? - Nasi eksperci i prawnicy opierają się na analizie porównawczej analogicznych majątków w sąsiednich krajów, danych z czarnego rynku ziemi, jak i szacunkach ekspertów zachodnich i ukraińskich na temat przewidywanego skoku cen po ustaniu moratorium i oczekiwanym przez Komisję Europejską zniesieniu ograniczeń w posiadaniu ziemi przez cudzoziemców – tłumaczy K. Rękas. Np wg danych Związku Ziemskiego Ukrainy – uwolnienie obrotu ziemią może spowodować ustabilizowanie jej cen w widełkach 5-10 tys. dolarów za hektar (w zależności od położenia).

Za: http://prawica.net/5742