Rzezi Wołyńskiej więcej nie będzie!

Tegoroczne obchody 74 rocznicy Rzezi Wołyńskiej i ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich – odbywały się w Polsce pod znakiem przebudzenia środowisk kresowych. Ostatecznie chyba skończyły się złudzenia związane z obecną administracją, a czarę goryczy przelała odmowa przyjęcia patronatu nad obchodami przez prezydenta Andrzeja Dudę. Oczywiście nie oznacza to też jednak, że oficjalna Warszawa nadal będzie bezkrytycznie popierać obecne władze w Kijowie.

11 7 17 2

Kijów kłamie, kłamie, kłamie

Kresowianie od momentu zwycięstwa wyborczego PiS liczyli na prawdziwe „powstanie Polski z kolan” i odejście od praktyki relacji z Ukrainą, w której uchwały o gloryfikacji UPA, Bandery i Szuchewycza podejmowano w obecności prezydenta RP. Niestety, niezależnie od tego która partia nie rządzi w Warszawie – rządy w Polsce nie są przecież samodzielne. Amerykanie każą finansować juntę kijowską – z polskiego budżetu popłyną miliardy. USA zlokalizują w Polsce kolejne obozy szkoleniowe dla ukraińskich terrorystów – rząd RP zapłaci i ukryje. Nagle polityka Waszyngtonu się zmieni, Amerykanie postawią na kogoś innego niż Poroszenko albo zasugerują oddanie Ukrainy Rosji – rząd RP pokornie wykona.

Tymczasem Kresowianom chodziło i chodzi o coś innego. Po pierwsze – o ustanowienie wzajemnych stosunków na prawdzie. Nikt w Polsce nie zaprzecza, że zarówno przedwojenne państwo polskie, jak i XVII-wieczna Rzeczpospolita Obojga Narodów popełniały błędy w stosunku do ludności ruskiej i prawosławnej. Za te błędy, za krzywdę wielokrotnie przepraszano i starano się ją wynagrodzić priorytetowym traktowaniem współczesnych stosunków z Ukrainą. Jednak od czasu Euromajdanu – odpowiedzią władz kijowskich była eskalacja żądań, agresja, nienawiść i zwyczajne kłamstwo historyczne. Dziś Kijów karze za pisanie prawdy o zbrodniach nazistów ukraińskich. Zaprzecza ludobójstwu, którego się dopuścili. Stawia pomniki Banderze, Szuchewyczowi i innym. Nie pozwala polskiemu Instytutowi Pamięci Narodowej kontynuować poszukiwań grobów polskich blisko 250 tysięcy ofiar zbrodni banderowskich. I przede wszystkim – Kijów kłamie, kłamie, kłamie. Kłamie i demoralizuje w ten sposób młodzież.

Wiemy, czego chcemy

Po drugie Kresowianie chcą zabezpieczenia polskiego dziedzictwa na Kresach – naszych zabytków, kościołów, kamienic, dworków. Tak, jak to z poszanowaniem wartości kulturowych i prawdziwej historii dzieje na Białorusi. Domagają się też wyciągnięcia prawnych konsekwencji „europejskiego wyboru” Ukrainy, czyli wypłaty odszkodowań za utracone mienie lub zwrotu polskiej (i nie tylko polskiej, także rumuńskiej, węgierskiej, czy żydowskiej) własności na obecnej Ukrainie.

Po trzecie zaś – kluczowe są warunki życia i prawa tych, którzy pozostali na polskiej, kresowej ziemi – w Żytomierzu, w Winnicy, w Kamieńcu Podolskim. Państwo polskie ma obowiązek upomnieć się o tych ludzi, zapewnić im wsparcie, pomoc finansową i organizacyjną i ochronę. Także jeśli miałaby to być ochrona przed obecną Ukrainą i jej władcami.

Nawet władze RP – niesamodzielne, niepewne i chaotyczne w swojej polityce wschodniej, choćby przez wzgląd na uwarunkowania wewnętrznej polskiej polityki – nie mogą chyba dłużej ignorować coraz większego i coraz wyraźniejszego poparcia dla poparcia postulatów Kresowian. Jeśli nie dołączy do nich Prawo i Sprawiedliwość – chętnie dopisze się do nich sejmowa opozycja. Tak czy inaczej – podczas tegorocznych obchodów nie tylko opłakujemy ofiary Rzezi Wołyńskiej. Głośno domagamy się ukarania żyjących uczestników zbrodni, nieważne ile mają lat. I jeszcze głośniej powtarzamy: nie dopuścimy do powtórzenia wołyńskiego i galicyjskiego ludobójstw. Tym razem, gdy przyjdziecie z siekierami – będziemy gotowi! I nie będzie już kto miał więcej wołać „Herojam Sława!”...

Konrad Rękas